Wstałam wcześnie rano, kiedy promienie słoneczne oślepiały moją twarz. Wygramoliłam się z łóżka i spojrzałam w głąb mieszkania. Nikogo nie ma-myślę głośno-i dobrze, przynajmniej mogę nareszcie bez kłótni o kolejność wymyć się pod prysznicem. Mam bardzo liczną rodzinę- 3 nieznośnych, a do tego starszych braci. Po wyjściu z kabiny spojrzałam w lustro. Tak, ciemne włosy do wysokości szyi, szarawo-niebieskie oczy, mały i kartoflowaty nosek, chude ręce i krzywe, a także chude nogi- to wszystko należy do mnie.Nie jestem zachwycona wyborem mojego wyglądu przez Matkę Naturę, ale już tak musi być. Wybrałam ciepły, biały sweter, granatowe jeansy i moje rudawe, zużyte botki.Głodna zajrzałam do lodówki-resztki szynki, ser żółty i mleko oraz stary chleb. Nie za ciekawie-wybiorę się do pobliskiej kawiarni na ciepłe bułeczki i kawę. Mniam! W kawiarni za ladą stała moja przyjaciółka Monika. Kiedy przyszła na mnie kolej ona zapytała mnie- To co zawsze? Odpowiedziałam z lekkim uśmiechem-Tak. Po kilku minutach zajadałam się croissantami i popijałam gorącą kawę. Sprawdziłam telefon i na ekranie ukazała się godzina 7:42. Mam jeszcze 10 minut! Popiłam łyk (nadal) bardzo ciepłego napoju, zapłaciłam i ruszyłam biegiem do szkoły. Budynek szkoły jest stary-to kompletna ruina i nie cierpię wszystkich uczniów chodzących do niej, bo są chamscy i myślą, że są pępkami świata! W drzwiach wejściowych ujrzałam Angelikę-najładniejszą, a zarazem najgłupszą dziewczynę w całym moim życiu. Spojrzała na mnie z pogardą i wepchnęła się w tłum wchodzących. Boże, jak ja jej nie lubię!-uświadomiłam sobie. Po chwili zadzwonił dzwonek na lekcję. Biegłam z torbą na sam koniec budynku i oczywiście spóźniłam się. Gdy weszłam do pomieszczenia, zrozumiałam, że mam przechlapane. Pierwszą lekcje mamy z panią od historii-największą kosą w szkole. Siadałam do ławki z tyłu, kiedy wrzasnęła na mnie- JAK MOGŁAŚ SIĘ SPÓŹNIĆ NA MOJĄ LEKCJĘ!? No nie, zaczyna się-pomyślałam.
-MYŚLISZ, ŻE MOŻESZ SOBIE ROBIĆ CO TYLKO ZECHCESZ!? JA CI DAM SPÓŹNIANIE SIĘ! Kiedy to mówiła, a raczej krzyczała zegar na ścianie wskazywał godzinę 8:01. Co za baba, kłóci się o jakąś minutę spóźnienia!-westchnęłam pod nosem. Nagle zauważyłam coś, a raczej kogoś, kto zmienił na zawsze moje życie...
Tadaaam! Oto 1 i troszkę krótki rozdział. Mam nadzieję, że wam się spodoba!☺
Autorka❤
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz